Tuesday, 27 July 2010

Napiecie rosnie...

WTOREK 27 LIPCA:
Od poczatku lipca zaczely sie juz proby przeplyniecia kanalu w tym sezonie i musze powiedziec, ze nie wiem czy powinnam je sledzic czy nie, gdyz przez te wszystkie tygodnie treningow w Dover bardzo zblizylismy sie wszyscy do siebie i kazde niepowodzenie traktujemy niemal jak osobiste, co bardzo na nas wplywa. Oczywiscie ogromnie cieszymy sie z sukcesow kazdej udanej proby i nizlomnie sledzimy pozycje lodzi jak tylko otrzymamy wiadomosc kto i kiedy wystartowal, o ktorej godzinie i z ktorym pilotem. Dzieki dostepnej obecnie technologii sledzic mozemy pozycje lodzi a zatem rowniez i plywaka, z aktuanieniem okolo 10cio minutowym. Pozwala nam to obserwowac cala trase plywaka od momentu startu do momentu ukonczenia czy tez przerwania proby. Wielu a moich znajomych ma juz swoje proby za soba i jedni ukonczyli je z rezultatem pozytywnym po 13, 15 czy 17 godzinach plyniecia inni przerwali czy tez zostali wyciagnieci z wody po 7, 10 czy 16 godzinach plyniecia. Nie ma tu reguly. Mamy szybkich i silnych plywakow, ktorzy nie maja zadnych problemow podczas treningow a podczas proby cos sie stanie, kontuzja, oslabienie organizmu, choroba morska, czy zla pogoda i nic na to nie mozna poradzic i mamy tez wolnych plywakow, ktorzy spedza po kilkanascie godzin w wodzie ale maja w sobie tyle determinacji, zeby dac rade przeplynac z Anglii do Francji...
Kazdy ciezko trenuje i kazdy ma takie same szanse.
Nasze motto:
Hope for the best but train for the worst
Licz na najlepsze ale badz przygotowany na najgorsze...

Wednesday, 21 July 2010

Wzloty i upadki.

SRODA 21 LIPCA:
OK ja tu tak wszystko pieknie i ladnie opisuje a to nie jest tak do konca z gorki. Trenuje w Dover juz od prawie 3 miesiecy i co weekend na plazy spotykam sie z tymi samymi ludzmi, z ktorymi laczy mnie wspolny cel. Nie ma zawisci czy zlosliwosci bo nie bierzemy udzialu w zawodach tylko kazdy bedzie w rezultacie tych treningow probowal swoich sil solo lub w sztafecie. Mamy podobne problemy i zmagmy sie z tymi samymi demonami. Jest nam w wodzie zimno, jestesmy zmeczeni, plywamy pod wiatr i pod fale, co niejednokrotnie powoduje urazy czy odnowienie sie kontuzji. Sa wsrod nas tacy, ktorzy juz przeplyneli kanal raz, dwa czy 34 razy a i tak za kazdym razem caly trening rozpoczyna sie od nowa. Obecnie po tylu tygodniach aklimatyzacji jestesmy juz w stanie plywac w 16 stopniowej wodzie przez 5, 6 czy 7 godzin bez przerwy i jest nam zimno, jestesmy zmeczeni, wszystko nas boli i chcialoby sie wyjsc ale plywamy, nie poddajemy sie.
Mamy cel i chcemy go dopiac ale czy za wszelka cene...?
Byl posrod nas pewien niezwykle sympatyczny Australijczyk, ktory mial moze troche wiecej problemow z aklimatyzacja w zimnej wodzie niz wiekszosc z nas. Na czas treningow zamieszkal na stale w Dover i w tygodniu trenowal sam albo ze znajomymi w mniejszym gronie a w weekendy razem z cala grupa. W weekendy zaczynal treningi razem z nami ale po 2-3 godzinach wychodzil z wody bo nie mogl pokonac bariery zimna. I tak dzialo sie rowniez kiedy treningi trwaly just po 5 , 6 godzin a Steve (Scooba) nie mogl przelamac swojej zlej passy, az pewnego dnia okolo miesiaca temu, zaliczyl dwa dlugie treningi 6 i 5 godzin w sobote i niedziele. Cieszyl sie jak dziecko i my wszyscy razem z nim. Scooba podobno powiedzial ze przeplynie ten kanal nawet gdyby mialo go to zabic...
We wtorek jego cialo zostalo znalezione w lozku. Zmarl na atak serca miedzy niedziela a poniedzialkiem. Sekcja zwlok wykazala ze mial wade serca, o ktorej nawet nie wiedzial i smierc byla natychmiastowa. Nawet gdyby paramedyk stal obok niego w momencie kiedy to sie stalo to i tak nic by mu nie pomogl. Scooba- jak go nazywalismy, mial 49 lat byl wysportowanym, zdrowym, do tej pory, niczego nie swiadomym wesolym czlowiekiem, ktory odczedl nagle i niespodzewanie ale w naszych sercach pozostanie obecny na zawsze.
Nie musze chyba podkreslac jak ta wiadomosc wstrzasnela nami wszystkimi i jaki nastroj panowal na plazy kiedy spotkalismy sie wszyscy na kolejnym treningu.
Kiedy w sobote dostalismy of Fredy wiadomosc ze mamy plywac po 7 godzin, nikt nawet nie mial nic przeciwko i tylko po plazy rozniosl sie okrzyk "TO DLA SCOOBY!"
W tamta sobote plywal mi sie dobrze i 7 godzin zaliczylam bez problemu ale za to w nidziele wyszlam z wody po 2 godzinach treningu z bolem w klatce piersiowej i nieco podlamana. Po godzinie treningu zaczal mi dokuczac dziwny bol do tej pory nie wiem czy to mialo cos wspolnego z plucami, sercem, zebrami czy obolalymi miesniami. Przez kolejna godzine zwolnilam nieco tempo, uspokoilam oddech ale bol nie przechodzil. Chcialam kontynuowac dalej trening ale wizja tego co zdarzylo sie minionego tygodnia wyprowadzila mnie z rownowagi i nie bylam juz w stanie zmusic sie to kolejnych 4 godzin treningu. Jak tylko wyszlam z wody, znajomi i cala grupa na plazy nie dala mi sie martwic. Kazdy mowil, ze mam jeszcze duzo czasu do swojego terminu a wszystkie weekendy od poczatku sezonu spedzilam w Dover, wiec mam juz duzo przygotowania za soba i nic sie nie stanie jak raz wyjde z wody wczesniej. Po tym wszystkim podeszla do mnie Freda (Channel General) i powiedziala za mam przestac plakac bo slonej wody mamy tu wystarczajaco duzo. Kazala mi sie szybko przebrac w suche rzeczy i odpoczac a po powrocie do Londynu udac sie do lekarza zeby wszystko jak najszybciej sprawdzic.
Dwa tygodnie temu mialam EKG ktore niczego niepokojacego nie wykazalo i pozwolono mi kontynuowac treningi ale w razie bolu nakazano przestac i odpoczac.
Czeka mnie jeszcze jedno badanie ktore przeprowadzone bedzie podczas wysilku fizycznego aby wykluczyc wszystkie ewentualnosci ale ostatnie dwa weekendy w Dover przebiegly sprawnie i bez wiekszych problemow wiec wyglada na to, ze wszystko jest w normie i moglo to byc chwilowe przeciazenie organizmu i wysilek spowodowany siedmiogodzinnym treningiem w sobote objawil sie tak a nie inaczej w niedziele.

Thursday, 15 July 2010

7 godzin w morzu...

W zeszla sobote zaliczylam moj najdluzszy jak dotad trening. 7 godzin plywania niemal bez przerwy w slonej wodzie morskiej to niewatpliwie duze osiagniecie. Musze przyznac ze plywalo mi sie calkiem dobrze szczegolnie po pierwszech dwoch godzinach treningu, ktore sa dla mnie zawsze najtrudniejsze, poniewaz to podczas tych pierwszech godzin temperatura ciala spada najgwaltowniej, co jest dla mnie osobiscie jednym z najtrudniejszych etapow wszystkich treningow. Po pierwszym spadku temperatura ciala jakby sie normuje i oczywiscie organizm dalej sie wyziebia ale nastepuje to nieco wolniej.
Po tych dwoch godzinach dostajemy pierwszy "posilek" w formie plynnej i cieply napoj milo ogrzewa wyziebiony organizm, dostarcza nowej energii na kontunuacje treningu i poprawia nieco nastroj.
Zazwyczaj plywamy w grupie ludzi ale sami, czyli jest nas w wodzie sporo w tym samym czasie ale kazdy plynie z inna szybkoscia i trudno jest znalezc kogos z kim mozna plynac tym samym rytmem ale bez kompromisow. Przewaznie jeden z plywakow nieco zwalnia albo drugi stara sie plynac troche szybciej niz normalnie, aby mogli plynac kolo siebie, gdyz jest to przyjemniejsze niz wielogodzinne samotne plywanie od sciany do sciany...
W zeszla sobote milam to szczescie spotkac plywaka z ktorym idealnie zgralismy sie jesli chodzi o szybkosc i rytm i dzieki temu plywalo nam sie obojgu znacznie przyjemniej i czas jakos szybciej lecial.

W tym tygodniu do Dover przyjedzie moja kolezanka, ktora poznalam kilka tygodni temu na treningu w Jersey i ktora przeplynela dystans z Jersey do Francji 2 tygodnie temu, wiec nie moge sie juz doczekac aby uslyszec jej opowiesc odnosnie tego wyczynu i potrenowac razem z nia, gdyz obie plywamy w tym samym tempie.

Zapowiada sie mily i ciekawy weekend :)

Monday, 5 July 2010

6cio godzinny trening kwalifikacyjny

Poprzedni weekend w Dover zakonczyl sie dla mnie pelnym sukcesem co zdecydowanie pozytywnie nastroilo mnie na caly kolejny tydzien!
Certyfikat 6cio godzinnego treningu kwalifikacyjnego

Aby zostac oficjalnie dopuszczonlym do proby przeplyniecie kanalu w sztafecie trzeba przedstawic feredacji CS&PF pisemne oswiadczenie ze zaliczylo sie dwu godzinny trening na wodach otwartych, gdzie temp wody wynosi nie wiecej niz 16 stopni i oswiadczenie to musi byc potwierdzone przez osobe ktora byla obecna podczas tych 2 godzin treningu.
W przypadku osob ktore chca podjac probe przeplyniecia kanalu solo, "test" kwalifikacyjny wynosi 6 godzin w wodzie o temperaturze nie wyzszej niz 16 stopni. i te 6 godzin trzeba spedzic w wodzie niemalze bez przerwy. Dopuszczalne so jedynie krotkie przerwy podczas ktorych plywakowi podaje sie napoje i pozywienie ale podczas tych przerw. ktore odbywaja sie co godzine i ktore zwykle nie przekraczaj 1 minuty, plywak pozostaje w wodzena .

W sobote spedzilam w wodzie troche ponad 6 godzin, (moj porzedni rekord, 2 tygodnie temu, stanowil tylko 4 godziny) zaliczajc tym samym wymagane minimum i moge teraz oficjalnie przystapic do mojego szalonego projektu i rzucic sie w nurt wielkiej wody!
Jakby tego bylo malo to po 6ciu godzinach plywania w sobote, musialam jeszcze spedzic kolejne 5 godzin trenujac w niedziele. Neptun w niedziele nie byl nam laskawy i wraz z ojcem wiatrem rozkolysali i rozhustali nam wode aby utrudnic i tak juz wyczerpujacy trening.
Wszystko udalo sie prawie bez wiekszych obrazen, nie liczac obolalego prawego ramienia i lopatki oraz poparzonego przez meduzy lewego przedramienia...
Ale nic sie tym nie martwie, gdyz satysfakcja z faktu, ze mam juz za soba wymagane minimum i trening idzie w dobrym kierunku, jest wieksza niz tymczasowo obolale cialo :) .

Wednesday, 30 June 2010

Rekin olbrzymi!!!


Cos niesamowitego i niespodziewanego przytrafilo mi sie minionego weekendu!
Otoz to podczas mojego pobytu w Kornwalii i treningu w zatoce w Sennan w zeszly piatek, mialam szczescie i zaszczyt plywac w towarzystwie jednego z najbardziej osobliwych potworow morskich. Moim towarzyszem podczas 3-godzinnego treningu okazal sie byc kilku-metrowy rekin olbrzymi!
Z rozmiaru jego szczek wygladalo jakby mogl mnie polknac w calosci bez zadnego problemu, ale na moje szczescie nie objawilam mu sie jako smakowicie wygladajaca przekaska, gdyz na jego diete sklada sie plankton. W pewnym momecie ten olbrzym plywal w odleglosci zaledwie 1-2 metrow ode mnie i jedna z moich nog znalazla sie bezposrednio przed jego otwarta szczeka... W tym momencie poczulam sie nagle bardzo mala i postanowilam, ze to troche zbyt blisko jak na moj gust, moja osobista przestrzen zdecydowanie zostala naruszona i czas powiekszyc troche dystans miedzy mna a moim nowo poznanym "kolega". Chyba sie nie obrazil...
...mam nadzieje ze jeszcze sobie kiedys razem poplywamy :)

Champion of Champions - 19 czerwca


2 tygodnie temu w weekend (19-20 czerwca) wzielam udzial w zawodach plywackich "Champion of Champions" ktore wpisaly sie juz na stale w kalendarzu wydazen letnich w Dover. Na plan zawodow skladaja sie 3 wyscigi: pierwszy na dystansie 5 mil, drugi na dystansie 3 mil i trzeci na dystansie 1 mili. Udzial w zawodach mozna brac niezaleznie od tego czy chce sie startowac we wszystkich trzech wyscigach czy tylko w poszczegolnych etepach.

Ja osobiscie wzielam udzial w wyscigu na dystansie 5 mil i ukonczylam go z czasem 2godz 45 min, ktory mnie w pelni satysfakcjonuje :)

Wiem natomiast jedno, zdecydowanie nie jestem stworzona do plywania w zawodach i scigania sie z innymi plywakami. Plywam dlugie dystanse ale swoim wlasnym rytmem, w mniej zatloczonym otoczeniu i bez stresu ktory towarzyszy plywakom bioracym udzial w zawodach. Z tego tez powodu, nie bralam udzialu w tym wyscigu aby zdobyc jakas wysoka pozycje, ale po to zeby sprobowac czegos nowego i poscigac sie bardziej sama ze soba niz z zawodowcami bioracymi udzial w podobnych wyscigach kilka razy w miesiacu.

Tak czy inaczej pomyslnie ukonczylam 5cio milowy odcinek (9.2 km) na dowod czego uzyskalam oficjalne potwierdzenie.

Wednesday, 23 June 2010

Pomoc Finansowa

Swoja probe przeplyniecia kanalu postanowilam polaczyc z zebraniem pieniazkow dla istniejacych instytucji charytatywnych w Polsce i Anglii.

Na ponizszej stronie internetowej dostepne sa informacje o instytucji charytatywnej ktora postanowilam wesprzec w Wielkiej Brytanii.
http://www.justgiving.com/Kasia-Frackowska
Instytucja nazywa sie Get Kids Going! i wspomaga dzieci i mlodziez niepelnosprawna, ktora chce uprawiac sporty kazdego rodzaju. Dostarcza im specjalistycznego sprzetu, finansuje treningi oraz wspiera w przygotowaniach do paraolimpiad.

Odnosnie instytucji charytatywnych w Polsce, to zdecydowalam sie wesprzec jedna z lokalnych fundacji a poniewaz jestem rodowita slupszczanka to moj wybor padl na Fundacje dla Dzieci Niepełnosprawnych "Nadzieja".
Działalność statutowa Fundacji polega na niesieniu pomocy dzieciom niepełnosprawnym i kalekim, w szczególności dotkniętym mózgowym porażeniem dziecięcym i poszkodowanym w wypadkach komunikacyjnych, znajdującym się w trudnych sytuacjach rodzinnych i życiowych, w zakresie ich rehabilitacji. Wiecej informacji mozna snalezc na stronie fundacji
Z gory dziekuje wszystkim, ktorzy wspierajac moj projekt, zdecyduja sie zasilic konta powyzszych fundacji!


Poza faktem, iz ja zdecydowalam sie dedykowac swoja probe tak znaczacym i wspanialym instytucjom, sama rowniez potrzebuje wsparcia finansowego w celu pokrycia kosztow calego przedsiewziecia. Obecnie kontaktuje sie z wieloma firmami, lokalmymi gazetami, magazynami sportowymi i rozglosniami radiowymi w celu uzyskania tak bardzo potrzebnych sponsorow.
Jednak zarowno pomoc firm jak i osob prywatnych jest dla mnie tak samo wazna.

Apeluje wiec do Was wszystkich aby Ci, ktorzy chca i moga wesprzec mnie finansowo kierowali pieniazki na konto podane na koncu tego postu. Koszty calego przedsiewziecia sa ogromne i trudno bedzie mi je pokryc bez Waszej pomocy.

Co potrzebuję:
- Fundusze w wysokości £10,000 na pokrycie kosztów realizacji całego projektu:
• koszty rezerwacji i wynajmu pilota z łodzią
• koszty członkostwa w CS&PF
• koszty strojów, akcesoriów pływackich, odżywek dla sportowców itp.
• koszty treningów pływackich w Londynie
• koszty podróży i zakwaterowania podczas treningów poza Londynem
(weekendowe treningi w Dover, jeden tygodniowy trening w Jersey)
- Pomoc w kontaktach z mediami (ewentualne przejęcie patronatu medialnego nad projektem)
- Pomoc w uzyskaniu sponsorów
Co mogę zaoferować:
- Aktywną promocję sponsora w Polsce i Anglii- Umieszczenie logo sponsora na strojach zakupionych za pieniądze sponsora
- Reklamę sponsora na wyjazdach treningowych w Wielkiej Brytanii
- Umieszczenie logo sponsora na blogu
- Promocję sponsora przy okazji kontaktów z mediami w kraju i za granicą, co sprzyjało będzie umocnieniu pozytywnego wizerunku sponsora poprzez pozytywne skojarzenia z projektem
Otwarta jestem także na wszelkie sugestie i z chęcią udzielę odpowiedzi na pojawiające się pytania.


><((((º>·´¯`·.¸ .·´¯`·.><((((º>¸.·´¯`·.¸.·´¯`·.><((((º>·´¯`·.¸


Pieniazki moga byc przeslane na nastepujace konta:

> W Polsce:
- dla wplat w kraju
60114020170000460206597605

- dla wplat z zagranicy
SWIFT: BREXPLPWMUL
IBAN: PL 60114020170000460206597605


> W Wielkiej Brytanii:
NatWest Bank
numer konta: 26020270
Sort Code: 56-00-29

Wednesday, 16 June 2010

Tygodniowy trening plywacki w Jersey


Od 29.05.10 do 04.06.10 przebywalam na tygodniowym treningu plywackim w Jesery gdzie pod okiem wspanialej trenerki i znakomitej plywaczki Sally Minty-Gravett poprawialam zarowno kondycje i styl plywania jak i czas spedzony w zimnych wodach morza/oceanu.
Podczas tego tygodnia plywalismy przewaznie 2 razy dziennie w morzu, jak tylko pogoda nam na to pozwalala, a jak pogoda nie dopisywala to przenosilismy sie do basenu albo zwiedzalismy ciekawe i urocze zakatki wyspy.

Podczas mojego popytu w Jersey poznalam bardzo wiele wspanialych, niesamowitych i zyczliwych osob. Wspolnie spedzalismy czas na plywaniu, jedzieniu i dobrej zabawie. Ten tydzien byl pelen niezapomnianych wrazen i musze przyznac, ze pobyt na wyspie byl dla mnie bardzo relaksujacy i zdecydowanie budujacy. Obiecalam wszystkim ze ponownie zawitam na wyspe, jak tylko nadazy sie okazja i nam nadziej, ze nie bede musiala na nia dlugo czekac.
Co do osiagniec podczas tego tygodnia to bylo ich calkiem sporo: zdecydowanie poprawilam technike plywania co rowniez pozwolilo mi na poprawienie szybkosci, oprawilam tez swoj maksymalny czas spedzony w zimne wodzie z 1godz 45 min do 3godzin i wzmocnilo sie tez chyba troche moje nastawienie psychiczne co jest w plywaniu dlugodystansowym bardzo, bardzo wazne. Oczywiscie nie obeszlo sie bez walki psychicznej i fizycznej, gesiej skorki i sporej dawki drgawek ale moj organizm przyzwyczaja sie juz coraz badziej to tych chlodnych temperatur (12-13 stopi) i znacznie szybciej rozgrzewam sie i dochodze do siebie po plywaniu. Ogromna roznice sprawial rowniez fakt iz woda wokol Jersey jest bardzo czysta i znacznie poprawia to komfort plywania. Mysle ze widocznosc jest na okolo 5 metrow co w porownaniu do stanu wody w akwenie portowym w Dover jest niemal cudem. W Dover po wyciagnieciu reki przed siebie nie mozna juz dojrzec konca palcow.

Nasze pierwszy wspolny trening zapoznawczy w przepieknej i spokojnej zatoczce.

W nieco juz wiekszym gronie w St Catherines Bay.

Kolejny trening pomyslnie zakonczony i humory doskonale :)


A mowila mamusia, ze od zimnej wody stawy sie wykrzywiaja...

Slonce nasz przyjaciel, ogrzeje zmarzniete cialo juz w wodzie i po wyjsciu na lad.
Pogoda byla wysmienita.

Wizyta w stacji ratownicczej i na najnowszej lodzi rotownikow morskich

(multimilionowy cud techniki)

Sesja na basenie, ledwo dalismy rade... a kto sie obijal to za kare robil pompki.

St Catherines Bay raz jeszcze.


Nie tylko plywacy lubia ta zatoke, kajakarze i zeglarze tez ja oblegaja.

Z Sally i Charlie na grilu konczacym nasz pobyt na wyspie.

Thursday, 20 May 2010

Trening w Dover- cz 3

Po dwoch weekendach ulew i wiatrow nareszcie wyjrzalo do nas slonce. Jeszcze nie jest tak cieple by rozgrzac nasze zmarzniete ciala ale zawsze przyjemniej wchodzic do 10cio stopniowej wody gdy swieci slonce a nie pada deszcz.

Humory mamy lepsze i gotowi jestesmy do kolejnego treningu :)


Po wytycznych i nowych zarzadzeniach Fredy wchodzimy do spokojnego morza na 1godz i 15 i pozniej na klejna godzine.

I zostaly po nas tylko buty...

Sunday, 9 May 2010

Trening w Dover- cz 2

Drugi weekend w Dover zakonczyl sie takim samym sukcesem jak poprzedni :)

Roznica byla natomiast taka, ze w zeszlym tygodniu spedzalismy w wodzie 20 do 25 min za pierwszym wejsciem i okolo 30 minut za drugim wejsciem, a w ten weekend pierwsza tura trwala okolo 45 minut a druga juz godzine! Niezly skok z 20 min w zeszlym tyg do godziny w tym... a woda ma zaledwie 10.5 stopnia.

Wyglada na to ze w takim tempie to juz od poczatku czerwca nasze treningi beda trwaly po 3 godziny za jednym zamachem, niezaleznie od temperatury wody.

Jakby na to nie potrzec to niemal bezgranicznie ufamy temu co rozporzadzi Freda. Wie co robi, w koncu to jej corka przplynela kanal 43 razy, zatem zdecydowanie nie nalezy kwestionowac jej decyzji. Bez wzgledu na to czy jest nam ciagle zimno po pierwszym wejsciu, nie ma co marudzic, tylko kiedy przychodzi czas na druga czesc traningu to bez gadania trzeba szybko wchodzic do wody...
Nigdzie nie ide, tak bede siedziala...
Nie widac ze mi jeszcze zimno po pierwszej czesci treningu? Juz sobie policzki pogryzlam bo mi zab na zab nie trafia i herbata tez sie oblalam bo tak mi sie rece trzesa i z reszta nie tylko rece...

Hmm... nie udalo sie ominac drugiej czesci treningu. Jak wszyscy to wszyscy, nie ma ze zimno, razem jestesmy w tej niedoli, ktora sobie sami zgotowalismy.
A teraz juz w cieplym pokoju, bez wiatru, deszczu, fal i zimnej wody spokojnie, bez trzesacych sie rak i z pelna satysfakcja, moge wszystko opisac :)

Chyba zostane morsem...

Saturday, 8 May 2010

Kanal Angielski w liczbach

Pomyslalam ze czas podac troche ciekawych danych statystycznych...

DYSTANS

1 mila morska = 1,852km

Szerokosc kanalu 19mm = 35km
Najwezszy dystans Plaza Shakespeare (Dover) do Cap Gris Nez (Francja) 18.2mm = 33.5km i ten wlasnie odcinek staraja sie pokonac plywacy, jednak pod wplywem plywow i pradow wodnych nie jest mozliwe przekroczenie kanalu w linii prostej, zatem odcinek ten automatycznie wydluza sie do okolo 20mm = 37km.

PLYWY

Plywy w tym akwenie wodnym so bardzo silne i zmieniaja kierunek co 6 godzin, zatem pelen cykl odplywu i przyplywu morza trwa 12 godzin i to jest czas w ktorym kazdy plywak chce sie zmiescic z przekroczeniem ciesniny. Jest to czszegolnie wazne, gdyz predkosc ruchow wodnych podczas plywow moze wyniesc do 4mm= okolo 7,5km na godzine, zatem czas plyniecia dluzszy niz 12 godzin oznacz ze plywak moze doplywac do brzegu podczas odplywu co dodatkowo wydluza czas ukonczenia proby przekroczenia kanalu jezeli wogole bedzie to jeszcze mozliwe...
Organizm plywakow jest ogromnie wycienczony fizycznym wysilkiem i wyziebiony po 12 godzinach plyniecia, zatem znalezienie energii na dalsze plyniecie i to jeszcze pod prad, nie zawsze jest wtedy mozliwe.

Odplyw rozpoczyna sie kazdego dnia okolo 30 do 50 minut pozniej w porownaniu do dnia poprzedniego i znienia sie jego wysokosc oraz szybkosc ruchu wody. Wszystko to zalezy od faz ksiezyca i sily jego grawitacji wplwajacej na ruchy wody na ziemi.

REKORDY

Krolowa Kanalu Angielskiego- Alison Streeter (UK)- przeplynela kanal 43 razy
Krol Kanalu Angielskiego- Kevin Murphy (UK)- przeplynal kanal 34 razy

Rekordy meskie:
-najszybsze przeplyniecie kanalu z Anglii do Francji- 6 godz 57 min
-najszybsze przeplyniecie kanalu z Francji do Anglii- 8 godz 5 min
-najstarsza osoba- 70 lat z czasem 15 godz 57 min
-najmlodsza osoba- 11 lat i 11 miesiecy z czasem 11 godz 4 min

Rekordy kobiece:
-najszybsze przeplyniecie kanalu z Anglii do Francji- 7 godz 25 min
-najszybsze przeplyniecie kanalu z Francji do Anglii- 8 godz 48 min
-najstarsza osoba- 60 lat z czasem 15 godz 11 min
-najmlodsza osoba- 12 lat z czasem 15 godz 27 min

Inne
- najdluzszy czas w 1 strone 26 godz 50 min
- najdluzszy czas w 2 strony 43 godz 10 min
- najszybszy czas w 2 strony 16 godz 10 min
- najszybszy czas w 3 strony 28 godz 21 min

Ilosc prob ukonczonych pomyslnie w sezonie 2009- 120
Ilosc prob zarezerwowanych na sezon 2010- 206

Monday, 3 May 2010

Wrazenia po pierwszej serii treningow w Dover

....

Nawet nie wiem od czego mam zaczac, poniewaz chyba nie dam rady wyrazic slowami tego co przezylam w Dover w ciagu ostatnich trzech dni.
Zaczne moze od tego, ze woda miala jedynie okolo 9ciu do 10ciu stopni... tak wlasnie hmm...
i pogoda byla calkiem calkiem ale tylko w sobote.

Jako grupa zorganizowana (nie oficjalnie zorganizowana ale zorganizowana sama w sobie) mamy specjalne pozwolenie kapitanatu na trenowanie w weekendy w specjalnie do tego wydzielonej czesci portu i w razie, gdyby zaszla taka potrzeba, straz przybrzezna sluzy nam pomoca.

Nad bezpieczenstwem wszystkich plywakow czuwa grupa fantastycznych, doswiadczonych, bardzo pomocnych osob, ktore robia to w formie wolontariatu. Nikt nie placi im za ich ekspertyze i pomoc, a oni sami sa na plazy co weekend od poczatku sezonu, az do jego zakonczenia i robia to juz od wielu lat poniewaz kochaja to co robia. Freda (alias Channel General), Barrie, Emma, Louise, Sarah oraz Sue zorganizowali wszystko wyjatkowo profesjonalnie w tym roku.

Kolejka do rejestracji, ktora nadzorowala Emma (1wsza z lewej).



Kolejki czesc druga...

Kazdy plywak, niezaleznie od tego czy zjawil sie tylko na jeden weekend, czy bedzie plywal w Dover w kazdy weekend musi uzupelnic formularz podajacy miedzy innymi: imie, nazwisko, adres, tel kontaktowy, tel do osoby bliskiej (w razie naglego wypadku) i opis treningu oraz cel treningu. A wszystko to dla naszego wlasnego bezpieczenstwa.

Po rejestracji w sobote otrzymalismi krotki instruktarz odnosnie tego jak i gdzie bedziemy plywali, oraz o czym nalezy pamietac aby wszystko przebiegalo sprawnie, zgodnie z planem i kazdy byl bezpieczny.

Przy rejestrze kazdy plywak otrzymal kartke i numer poprzez ktory bedzie identyfikowany do konca sezonu. Plywacy przygotowujacy sie do przeplyniecia kanalu solo otrzymali czerwone kartki, a plywacy planujacy udzial w sztafecie otrzymali zolte kartki. Kazdy plywak otrzymuje tez od "organizatrow" numerowane czepki w takich samych kolorach jak otrzymane kartki. Kazdy czepek po wydaniu plywakowi zosaje wpisane na liste wraz z numerem czepka, imieniem plywaka i numerem plywaka, a wszystko po to by bylo wiadomo ile osob bedzie plywalo i kto bedzie plywal. Kazdy plywak ma obowiazek zgloszenia kiedy wchodzi do wody i zgloszenia jak tylko z niej wyjdzie. Bardzo prosta i skuteczna forma kontroli kto jest jeszcze w wodze a kto jest juz bezpiecznie na ladzie.

Freda gotowa do wydawania czepkow :)

I tak oto gotowi bylismy do pierwszego w tym sezonie i troche moze maniakalnego zanurzenia w lodowatej otchlani morskiej. O dziwo nikt sie nie wycofal...


Wszyscy gotowi?

mozna zaczynac?

Zarowno w sobote jak i w niedziele zaliczylismy dwie tury. Weszlismy do wody o godzinie 10 rano na 20 minut, a po wyjsciu i rozgrzaniu sie weszlismy do wody ponownie o godzinie 12.00 na 25 minut. Z taka roznica ze pogoda w niedziele byla okropna. Deszcz nie przestawal lac sie z nieba a temperatura powietrza byla mniej wiecej taka sama jak wody... Zatem ogolnie nic przyjemnego.

Hmm... mokro, ale nic to, plywamy

W poniedzialek dalej bylo zimno ale przynajmniej nie padalo i w planie bylo juz tylko jedno wejscie do wody, co poprawilo wszystkim nastroje ale za to plywalismy okolo 30 min i morze bylo dosc rozhustane, wiec plywanie w nim mozna pewnie porownac do cyklu prania z wirowaniem. Po wyjsciu z wody trudno bylo utrzymac sie na nogach i zachowac rownowage.


Przed ostatnim treningiem w tym weekendzie :)

I tak oto moj pierwszy weekend w Dover uwazam za pelen sukces! Usmiech mam od ucha do ucha, poniewaz zaliczylam 5 z 5ciu plywan i mimo iz nigdy wczesniej nie plywalam w tak zimnej wodzie to dzielnie wchodzilam do morza tak jak to ustalila Freda :)

W sobote plywalo 118 osob, w deszczowa niedziele 68 a w poniedziale zostalo nas jedynie 17.
Wszystkim plywajacym serdecznie gratuluje odwagi i wytrwalosci!

Friday, 30 April 2010

Rozpoczecie sezonu plywackiego w Dover

Juz za kilka godzin rozpoczne wreszcie treningi plywackie w Dover! Hura hura!!!

Jutro w Dover o 10 rano rozpoczyna sie kolejny sezon plywacki. W zeszlym roku frekfencja wyniosla okolo 110 osob i podobna liczba spodziewana jest rowniez i w tym roku. Rzesze plywakow, zarowno zawodowych jak i amatorow, rozpoczna tegoroczne treningi na wodach otwartych. Wiekszosc z nich, podobnie jak ja, przygotowywala sie bedzie do podboju Kanalu jeszcze w tym roku.
Treningi w jeziorach, morzach i oceanach trwaja praktycznie przez caly rok ale to od maja wiekszosc plywakow zaczyna intensywniejsze cwiczenia i aklimatyzacje w zimnej wodzie, a nie jest to wcale takie latwe biaroc pod uwage rzeczywista temperature wody. W zeszlym tygodniu woda w Dover miala okolo 9 stopni... W tym tygodniu bedzie pewnie taka sama, a dodatkowo prognoza pogody przewiduje zachmurzenia i deszcz. Male sa zatem nadzieje na promienie sloneczne radosnie ogrzewajace nasze zmarzniete ciala :(

Wiecej informacji i co ciekawsze relacje chetnie przekaze Wam po powrocie w poniedzialek.

Zycze wszystkim udanego dlugiego weekendu.

Co na to media?

http://www.kurierslupski.pl/wydarzenia/artykul.php?id=1621


http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100401/SLUPSK/330089713


http://www.youtube.com/watch?v=oAUfG14jopI&feature=player_embedded


http://kurierslupski.pl/wydarzenia/artykul.php?id=2085

Wednesday, 28 April 2010

Pomysl pomyslem ale jak go urzeczywistnic?

Kiedy wpadlam na ten szalony pomysl to nie mialam jeszcze bladego pojecia co sie wiaze z jego realizacja. Spedzilam caly weekend szukajac wszelkich dostepnych informacji na ten temat i po tym co wyczytalam doszlam do wniosku, iz jest to absolutnie niemozliwe do wykonania a przynajmniej nie w chwili obecnej. Wydawalo mi sie, ze aby odniesc sukces musialabym porzucic prace, trenowac do upadlego i do tego przytyc jeszcze z 10kg (ale o tym ostatnim napisze wiecej w ktoryms z kolejnych wpisow). Poza faktem, iz porzucenie pracy absolutnie nie wchodzilo w rachube, to wizja nabrania dodatkowych 10-20% obecnej wagi ciala wydawala mi sie absurdalna. I tak oto pomysl, ktory pojawil sie na poczatku weekendu porzucony zostal pod jego koniec...
Tak bylo w lutym 2009 ale juz w maju pomysl powrocil i tym razem zostal wcielony w zycie. Stalo sie tak pod wplywem slow pewnej osoby, ktora poznalam na poczatku maja. Podczas zwyczajnej rozmowy powiedziala one ze zamierza przeplynac wplaw Kanal Angielski, tylko kiedy ona to mowila to sama nie umiala jeszcze plywac ale jakos nie stanowilo to dla niej problemu. Wtedy wlasnie pomyslalam ze skoro ona moze to zdobic to ja tym bardziej. Zapytalam czy posiada troche wiecej informacji na ten temat i uslyszalam, ze najlepszym miejscem aby sie czegos wiecej dowiedziec jest klub plywacki Serpentine (Serpentine Swimming Club) w Hyde Parku. ( http://www.serpentineswimmingclub.com/ )
Jeszcze tego samego tygodnia udalam sie do nad jezioro w Hyde Parku i w przeciagu pieciu minut poznalam 7 osob, ktore w ostatnich latach przeplynely Kanal Angielski solo albo w sztafecie i ktore bardzo chetnie podzielily sie ze mna cala masa informacji na ten temat i poradzily mi aby jak najszybciej sprawdzila czy piloci maja jeszcze dostepne miejsca na kolejny rok poniewaz proby przeplyniecia kanalu rezerwowane sa na 2-3 lata na przod. Dwa dni pozniej mialam juz zarezerwowanego pilota i termin proby solo na ostatni tydzien wrzesnia 2010 roku i z miejsca rozpoczelam treningi.
Tak wlasnie rozpoczela sie moja nowa szalona przygoda z wielka woda a jej final poznam juz calkiem niedlugo...

Tuesday, 27 April 2010

Skad wzial sie ten pomysl?




Od najmlodszych lat bardzo lubilam wode (morze, jeziora, rzeki i rowniez basen) i kazda wolna chwile czy wakacje letnie spedzalam przewaznie nad woda. Najpierw z rodzicami nad morzem pozniej z dziadkami nad jeziorem i tak powoli rodzila sie moja "obsesja" na punkcie plywania i wszelkich sportow wodnych.
W wieku 14 lat pojechalam na oboz zeglarski gdzie zdobylam moj pierwszy patent zeglarski. To podczas tego obozu poznalam kolezanke, ktora miala uprawnienia ratownika i zainspirowala mnie do odbycia kursu. Pol roku pozniej po ukonczonym kursie i egzaminach ja rowniez uzyskalam stopien ratownika mlodszego. Nastepne okresy wakacyjne spedzalam na kolejnych szkoleniach po ktorych uzyskalam nastepne stopnie zeglarskie i ratownicze. Pozniej sama szkolilam juz mlodych zeglarzy i ciagle poszukiwalam nowych wrazen. W kolejnych latach pojawily sie nowe kursy pletwonurkowe i sternika motorowodnego i calkiem amatorsko windsurfing. Kiedy rozpoczelam studia, poznalam grupe ludzi z ktorymi przyjaznie sie do dzisiaj i dzieki nim moge pielegnowac moje zamilowanie do zeglarstwa. Praktycznie co roku organizujemy urlopy w tym samym czasie i udajemy sie w dwutygodniowe rejsy po roznych zakatkach Morza Srodziemnego. (Goraco polecam!)

W Londynie mieszkam juz od ladnych paru lat i w zasadzie od samego poczatku brakowalo mi ogolnodostepnych akwenow wodnych. Pobliskie jeziora so w wiekszosci prywatne i nie wolno w nich plywac, albo trzeba uzyskac na to specjalne pozwolenie. Ocean jest piekny ale nie jest zbytnio zachwycajacy dla plywakow, szczegolnie w czasie odplywu... Co prawda so pewne piekne miejsca, szczegolnie w malowniczej Kornwalii, w ktorych moglabym przebywac nieprzerwanie, jednak sa one oddalone od Londynu o kilkaset kilometrow :(

Plaza Porthcurno w pd-zach czesci Kornwalii

Widok z Gory St. Michael's na Newlyn i Mousehole w Kornwalii


I tak bardziej z braku mozliwosci niz checi, czy mi sie to podobalo czy nie, moj kontakt ze sportami wodnymi ulegl znacznej redukcji.
Dzialo sie tak az do lutego zeszlego roku kiedy troche z desperacji i tesknoty za woda, troche ze zbyt duzej ilosci czasu wolnego i w duzej mierze z czystego szalenstwa wpadlam na pomysl podjecia proby przeplyniecia Kanalu La Manche czy raczej Kanalu Angielskiego, bo tak jest on nazywany w Wielkiej Brytanii...

Monday, 26 April 2010

A ja plywam i plywam i plywam...

><((((º>•´¯`•.¸ .•´¯`•.><((((º>¸.•´¯`•.¸.•´¯`•.><((((º>•´¯`•.¸


w dzien i w nocy
w cieplej i w zimnej wodzie
sama i w grupie
na basenach i w akwenach otwartych
daleko i szybko
w czasie pogody i w czasie deszczu ...

Nie ma ze boli!


><((((º>•´¯`•.¸ .•´¯`•.><((((º>¸.•´¯`•.¸.•´¯`•.><((((º>•´¯`•.¸






















Sunday, 25 April 2010

Projekt? Jaki projekt???

Wiekszosc z Was wie, iz obecnie mieszkam i pracuje w Londynie ale nie wszyscy wiedza,ze juz od prawie roku przygotowuje sie do nie lada wyczynu jakim jest przeplyniecie Kanalu Angielskiego (Kanalu La Manche) wplaw.
Dystans ktory dzieli Wielka Brytanie od Francji to okolo 34km (18mil morskich) w linii prostej. Proby przeplyniecia kanalu organizowane sa co roku od poczatku lipca czasami tez i w czerwcu do konca wrzesnia. Temperatura wody wynosi wtedy 15-18 ºC i do dnia dzisiejszego jedynie okolo 1200 plywakow zakonczylo swoje proby sukcesem.
Proba przeplyniecia Kanalu La Manche jest jednym z najtrudniejszych wyzwan jakich moga podjac sie plywacy dlugodystansowi i porownywalna jest ze wspinaczka na Mount Everest, jednakze wiecej osob zdobywa rocznie Mount Everest niz przeplywa Kanal La Manche. Proba ta jest trudna nie tylko ze wzgledu na dystans i temperature wody ale rowniez ze wzgledu na czesto ciezkie i nieprzewidywalne warunki pogodowe, plywy i prady wodne i fakt iz ten akwen wodny jest jednym z najbardziej uczeszczanych szlakow zeglugowych. Dziennie przeplywa go okolo 400-700 promow, tankowcow i innych jednostek wodnych. Dodatkowo zaostrzony regulamin CS&PF (Channel Swimmers and Pilot Federation- Federacja plywakow i pilotow) nie pozwala na uzycie pianek a jedynie zwyklego kostiumu, czepka i pary okularkow oraz od momentu wejscia do wody po jednej stronie kanalu do wyjscia na lad po drugiej stronie, plywak nie ma mozliwosci wejscia na lodz pilota czy nawet jej dotkniecia, gdyz spowoduje to dyskwalifikacje i automatyczne zakonczenie proby... (GAME OVER!)

Saturday, 24 April 2010

Fundacja ktora wspieram poprzez moj projekt :)

http://www.fundacjanadzieja.slupsk.pl/

Witam!

Witam Was moi drodzy znajomi i nieznajomi bardzo serdecznie!

Jako ze czesc z Was domaga sie aktualnych wiadomosci z kolejnych etapow mojego projektu, pomyslalam wiec ze czas juz zalozyc strone internetowa lub blog, abyscie mogli sledzic wszysko na biezaco. Jako ze nie jestem specem komputerowym i nie mam zielonego pojecia jak zalozys wlasna strone w internecie, blog jest wiec wynikiem naturalnej selekcji i mam nadzieje ze nie bede miala wiekszych problemow z jego czestym uaktualnianiem.

Poza przesylaniem najswiezszych informacji o moich treningach i przygotowaniach postaram sie rowniez przekazac Wam jak najwiecej informacji dotyczacych samego przedsiewziecia i tego z czym sie ono wiaze, na co trzeba uwazac, o czym trzeba pamietac, czego sie nalezy wystrzegac itd... a jest tego naprawde duuuuuzo.

:)